odwlekanie

Opór psychologiczny – zabójca efektywności

Opór psychologiczny – zabójca efektywności

Dla większości z nas opór jest główną przyczyną, decydującą o tym, że nasze życie nie wygląda tak, jakbyśmy chcieli. Nie brak czasu, nie brak pieniędzy czy umiejętności, ale właśnie opór. Czytając dzisiejszy wpis dowiesz się, jak opór działa i jak można sobie z nim poradzić. 

Zig Ziglar, amerykański mówca motywacyjny, trafnie zauważył, że: 

Główną przyczyną smutku i poczucia klęski jest oddawanie tego, czego pragniesz najbardziej za to, czego pragniesz teraz. 

Pozwolę sobie lekko zmodyfikować powyższą wypowiedź:

Główną przyczyną problemów w naszym życiu jest uleganie oporowi, który sprawia, że zamiast robić to, co wartościowe i wymagające, robimy to, co łatwe i znane.

I. CZYM JEST OPÓR I SKĄD SIĘ BIERZE?

Psychologiczny opór to zjawisko polegające na przeciwstawianiu się czemuś, co zostanie zakwalifikowane jako niebezpieczne lub niekorzystne. W niektórych sytuacjach opór może być korzystny:

  • gdy ktoś próbuje nas zmusić, co zrobienia czegoś, na co nie mamy ochoty (kupienia produktu, którego nie potrzebujemy)
  • gdy powstrzymuje nas przed zrobieniem czegoś niemoralnego lub karalnego (pracą na czarno, sfałszowaniem zeznania podatkowego)
  • gdy zapobiega ryzykownemu zachowaniu (wspinanie się po ściance bez zabezpieczenia)

Problem zaczyna się jednak w sytuacji, w której czujemy opór przed zadaniem, które jest dla nas korzystne i wartościowe, ale psychologicznie trudne. Najprościej mówiąc, opór bierze się z lęku.

Boimy się, że:

a) nie wiemy jak dane zadanie wykonać
b) zadanie może nam nie wyjść, a przez to zrobimy z siebie głupków lub stracimy cenne zasoby (czasowe, finansowe)

Im trudniejsze wydaje się zadanie (ze względu na niejasne działania, które trzeba podjąć, ryzyko niepowodzenia lub ilość pracy, którą trzeba wykonać), tym silniejszy opór przed nim czujemy i w efekcie wybieramy inne, łatwiejsze zadania. Mamy bowiem tendencję do podążania po linii najmniejszego oporu.

II. JAK DZIAŁA OPÓR?

Mark Forster, w świetnej książce Get everything done and still have time to play, wyróżnia 4 prawa oporu

1. Opór przed zadaniem rośnie za każdym razem, gdy odłożymy je na później.

Myślę, że wszyscy doskonale znamy to z własnego doświadczenia. Planujemy wykonać zadanie w poniedziałek. Jednak na początku tygodnia byliśmy tak zajęci różnymi sprawami, że przesunęliśmy je na wtorek. We wtorek jakoś też się nie złożyło i przerzuciliśmy zadanie na środę, czwartek, a potem piątek. W piątek siadamy i myślimy: Boże! tylko nie to zadanie, zupełnie nie mam na nie dzisiaj siły.

Coś, co na początku wyglądało zupełnie niewinnie, może przerodzić się w prawdziwego potwora, tylko przez to, że wielokrotnie odkładamy zrobienie tego zadania na później.


2. Opór przed zadaniem maleje, gdy zaczniemy je wykonywać.

To prawo może wytłumaczyć piękne polskie przysłowie: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Gdy poświęcimy zadaniu chwilę swojej uwagi i zaczniemy nad nim pracować, szybko może się okazać, że wcale nie jest ono takie trudne. Że szybko udało nam się zdecydować jak je ugryźć, a potem doprowadzić do ukończenia. Często strach przed czymś jest dużo nieprzyjemniejszy niż sama czynność. Możesz go wyeliminować poprzez działanie.


3. Kiedy zostanie osiągnięta pewna krytyczna wartość oporu, szansa na wykonanie tego zadania spada niemal do zera.

Pewnie i w tym przypadku jesteś w stanie znaleźć przykład zadania, którego miałeś tak serdecznie dość, że w końcu albo zrezygnowałeś całkiem z jego wykonania albo wynająłeś kogoś za pieniądze, żeby je zrobił za Ciebie. Mając świadomość tego prawa, nie dopuszczaj do sytuacji, w których opór jest już na tyle silny, że uniemożliwia Ci wykonanie ważnego dla Ciebie zadania.

4. Po przekroczeniu krytycznego poziomu oporu, jesteśmy w stanie wykonać zadanie, tylko w sytuacji, gdy ból związany z nie wykonaniem zadania (i odczuwalny opór) będzie silniejszy niż ten związany ze zrobieniem zadania.

Być może jest w Twojej pracy zadanie, które powierzył Ci szef lub Klient, które od samego początku Ci się nie podobało. Standardowo odkładałeś je na później, jak długo się dało i opór przed nim przekroczył krytyczny próg. Jeśli jednak Szef lub Klient przyjdzie do Ciebie i bardzo stanowczo upomni się o wykonanie tego zadania, grożąc zwolnieniem lub wypowiedzeniem umowy wartej kilkadziesiąt tysięcy złotych, będziemy w stanie przełamać opór i zrobić to zadanie. Jeśli negatywne konsekwencje związane z nie zrobieniem tego zadania będą bardziej bolesne niż wykonanie zadania.


III. SPOSOBY NA PRZEZWYCIĘŻENIE OPORU


1. Świadomie zrezygnuj ze zrobienia zadania

Być może w chwili nierozwagi zgodziłeś się na wykonanie zadania, które wcale nie będzie dla Ciebie korzystne. Jeśli tak właśnie jest, porozmawiaj szczerze z odpowiednią osobą i powiedz jej, że jednak nie będziesz w stanie tego dla niej zrobić.

Być może zadanie, które sobie wymyśliłeś miesiąc temu i jeszcze go nie zrobiłeś, przestało być aktualne – teraz już nie ma sensu go wykonywać.

Bez względu na okoliczności, ważne jest byś podjął świadomą decyzję, że nie będziesz się zajmował zadaniem, przed którym odczuwasz opór. Możesz całkiem zrezygnować z zadania lub zawiesić jego wykonanie, np. na najbliższe pół roku albo do czasu wykonania innego projektu. Sam posiadam 20 projektów, które chciałbym zrealizować, ale aktywnie pracuję tylko nad 4 z nich. Pozostałe czekają w zamrażarce. Jak tylko skończę jeden z aktualnych projektów, wtedy wyciągnę jeden z zamrożonych.

Oczywiście świadoma rezygnacja nie zawsze będzie możliwa lub korzystna. Pamiętaj jednak o tej opcji i korzystaj z niej, jak tylko będzie się dało. Zamiast odkładać na później decyzję dotyczącą kolejnego projektu czy zadania, zdecyduj czy w ogóle będziesz się tym zajmować czy nie.


2. Wykonaj zadanie.

a) działaj szybko. Skoro im dłużej z czymś zwlekamy, tym mniejszy opór się wytwarza – powinniśmy możliwie szybko wziąć się za trudne i wartościowe zadania, po tym jak je wymyślimy lub ktoś je nam powierzy. Gdy tylko dostajesz nowe zadanie, przy którym jest zagrożenie, że może wywoływać silny opór, zacznij nad nim pracować, tak szybko jak to możliwe. Nie musisz go od razu ukończyć. Czasem wystarczy tylko 5 minut aktywnej pracy nad nim, by okazało się, że wcale nie jest takie straszne.

Wyrób w sobie nawyk, by zaczynać pracę nad każdym nowym trudnym zadaniem najpóźniej następnego dnia. W ten sposób opór nie zdąży narosnąć do tego stopnia, że nie dasz rady wykonać zadania.

b) dziel duże zadania na mniejsze. Jeśli przeraża Cię wielkość zadania, podziel je na wiele małych zadań. Myśl o poradzeniu sobie z maluchem będzie wywoływała dużo mniejszy opór niż walka z gigantem.

Ta technika działa na dwa sposoby:

(1) 10 zadań po 30 minut budzi dużo mniejszy opór niż jedno zadanie 300-minutowe
(2) możesz rozdysponować te 10 zadań po 30 minut na kilka dni, np. pracując nad nimi godzinę od poniedziałku do piątku.

Opór często wynika też z monotonii, nie mamy ochoty przez 6 godzin robić cały czas to samo. Dlatego właśnie rozłożenie dużego zadania na cały tydzień tak dobrze się sprawdza.

c) wyznaczaj najbliższe działania. Zapisz jaka jest pierwsza, fizyczna czynność, którą należy wykonać, żeby zrealizować to zadanie – np. zadzwoń do Kasi, wyślij maila do Pana Jacka, otwórz plik w Wordzie. Gdy jasne staje się dla Ciebie, co jako pierwsze powinieneś zrobić, opór maleje.

d) pracuj w blokach czasu. Powiedz sobie, że zajmiesz się tym zadaniem tylko przez 5 minut. Włącz stoper i zacznij działać. Gdy usłyszysz alarmowy sygnał masz pełne prawo skończyć pracę nad zadaniem i zająć się czymś innym. Jeśli jednak masz ochotę, możesz dalej popracować nad tym zadaniem.

Dodatkowa korzyść z nadpoczęcia zadania polega na tym, że nasz umysł ma silną potrzebę ukończenia. Jeśli przerwiemy zadanie w połowie, będzie nas ciągnąć, żeby je dokończyć.

Najczęściej 5-minutowe nadgryzienie zadania w zupełności wystarcza. Jeśli jednak nawet po tym czasie, czujesz silny opór przed zadaniem – nastaw stoper na 10 minut i popracuj nad jego wykonaniem. Potem na 15-minut, 20-minut i 25-minut. Stopniowo wydłużaj czas pracy nad wyjątkowo trudnym zadaniem, aż do momentu przełamania oporu. Gdy usłyszysz dźwięk alarmu zrób sobie krótką, 2-3 minutową przerwę w nagrodę za bycie nieustraszonym.

e) zwiększaj ból nie zrobienia czegoś. Czwarte prawo oporu mówi, że po przekroczeniu pewnego poziomu oporu, jesteśmy w stanie wykonać zadanie, tylko w sytuacji jeśli ból nie zrobienia zadania jest wyższy niż wzięcia się za nie. Nawet jeśli bardzo nie chce Ci się płacić czynszu za mieszkanie, to perspektywa wywalenia Cię na bruk jest bardziej bolesna niż płacenie.

Możesz sztucznie zwiększać ból nie wykonania działania. Najprościej jest postawić na szali swoją reputację. Zobowiąż się przed żoną, mężem, szefem lub ważnym klientem, że zrobisz coś do konkretnego dnia. Perspektywa nie dotrzymania słowa i rozczarowania szefa czy klienta, a także idących za tym konsekwencji, może być znacznie boleśniejsza niż pochylenie się nad trudnym zadaniem.

f) powiedz sobie wcale nie będę teraz czyścił biurka, poukładam tylko te trzy kartki. W ten sposób skłaniasz swój reaktywny umysł, który wywołuje opór przed rożnymi zadaniami, do spuszczenia gardy i umożliwienia Ci działania. Jeśli po ułożeniu trzech kartek dalej czujesz opór przed sprzątaniem, użyj tej sztuczki jeszcze kilka razy: wcale nie będę czyścił biurka, odłożę tylko te spinacze na swoje miejsce

Opór jest czymś naturalnym i zawsze będzie się pojawiał. Powinniśmy się jednak nauczyć go przezwyciężać oraz minimalizować jego wpływ na nasze działania. Jeśli to zrobimy, osiąganie naszych celów stanie się znacznie łatwiejsze.

OPÓR – Główny Sprawca Zła w Twojej Efektywności
Posted by Andrzej Bernardyn in odwlekanie, 0 comments
A właśnie, że masz dość czasu!

A właśnie, że masz dość czasu!

„Ach, gdybym tylko miał więcej czasu!” 
„Gdyby doba miała 48 godzin, wtedy bym się ze wszystkim wyrobił”
. Najczęściej jesteśmy przekonani, że największy problem związany z czasem, to jego niedostatek. Gdyby czasu było więcej, to zniknęłyby wszystkie nasze troski, a zarządzanie sobą czy zadaniami stałoby się banalne. W tym wpisie, chcę Cię przekonać, że założenie to jest z gruntu nieprawdziwe. Masz wystarczającą ilość czasu i nawet o tym nie wiesz! Jak to możliwe? 

Wyobraź sobie następującą sytuację. Ruch obrotowy Ziemi zwalnia (dzięki boskiej interwencji nie wyrządza to żadnych szkód) i doba wydłuża się dwukrotnie. Trwa teraz 48 godzin. Czy dzięki temu łatwiej byłoby Ci wykonać wszystkie Twoje zadania? Czy sprawiłoby to, że teraz będziesz ze wszystkim na czas? Na pierwszy rzut oka, może się tak wydawać. Śmiem jednak twierdzić, że gdyby ludzie mieli dwa razy więcej czasu niż obecnie, niewiele by to zmieniło. Dlaczego? 

Głównym problemem nie jest brak czasu, a złe zarządzanie swoją uwagą. Czas nie jest problemem. Czas po prostu jest. Płynie niezależnie od tego, co robimy. To, w jaki sposób lokujemy swoją uwagę, jest zarówno źródłem problemu, jak i jego rozwiązaniem. Naszą uwagę mogą zyskać rozmaite osoby, zadania i zdarzenia. Część z nich jest istotna, a część trywialna. Smutne jest to, że trywialne sprawy dużo łatwiej przejmują naszą uwagę i to im poświęcamy większość czasu. 

DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE? WSZYSTKIEMU WINNY JEST OPÓR!

Zadania ważne, wartościowe są zazwyczaj trudne, z dwóch powodów:

a) nie wiemy dokładnie, jak się za nie zabrać
b) jest szansa, że nam nie wyjdą

Nic więc dziwnego, że odczuwamy na myśl o nich strach, niepokój i właśnie opór.

Z drugiej strony mamy zadania trywialne:

a) doskonale wiemy, jak je robić – w przeszłości wielokrotnie się już nimi zajmowaliśmy
b) są proste, ryzyko że zakończą się porażką jest praktycznie zerowe.

W efekcie te zadania wydają się bezpieczne i czujemy przed nimi dużo mniejszy opór.

Zazwyczaj idziemy po linii najmniejszego oporu, bo to jest dla nas emocjonalnie najłatwiejsze, wymaga najmniej energii czy siły woli.
Dlatego właśnie trywialne zadania triumfują.

Opór występuje w kilku postaciach:

a) prokrastynacji, czyli odkładania spraw na później.

Zrobiłbym to, ale mi się nie chce albo się boję, że mi nie wyjdzie. Odłożę to na jutro.

A jutro wcale nie jest łatwiej. Wręcz przeciwnie – pierwsze prawo oporu mówi, że opór narasta za każdym razem, kiedy coś odkładamy na później. Im dłużej czekamy z wykonaniem zadania, tym większy opór będziemy odczuwać przed jego wykonaniem. Aż dojdziemy do takiego momentu, że wykonanie tego zadania będzie graniczyło z cudem.

b) zajętości

Prokrastynację najczęściej utożsamiany z lenieniem się. Zamiast wziąć się do pracy, ktoś ogląda seriale, gra na komputerze czy przesiaduje godzinami na fejsie. Jednak opór, który odczuwamy przed trudnymi zadaniami, potrafi działać też bardziej subtelnie.

Idziemy do pracy i wykonujemy w niej różnego rodzaju działania przez 6, 8 czy nawet 10 godzin. Pracujemy dużo i wytrwale. Szkoda tylko, że nie nad tym, nad czym powinniśmy. Jesteśmy bardzo zajęci wykonywaniem zadań, które są proste. Wiemy, jak się za nie zabrać i co należy zrobić na każdym kroku. Czujemy przed nimi mniejszy opór. W efekcie dostarczamy sobie świetnej wymówki.

Jestem tak zajęty, że nie mam kiedy zająć się tymi trudnymi zadaniami, nawet jak bym chciał.

c) reagowanie na nagłe wypadki

Inny sposób, w który próbujemy zagłuszyć swoje produktywnościowe sumienie, to reagowanie na nagłe wypadki i kryzysy. Telefon dzwoni – trzeba go odebrać. Dostałem maila – muszę na niego odpisać. Klient chce dostać ode mnie ofertę – muszę mu ją przygotować. Szef daje mi zadanie – muszę się tym zająć. Natychmiast. Porzucam swój plan z listą wartościowych zadań, przed którymi odczuwam jednak silny opór i biorę się za pilne zadania, które właśnie się pojawiły. Brzmi znajomo? Nawet jeśli nie robimy tak przez cały czas, to z pewnością zdarza nam się takie postępowanie.

Nie chcę oczywiście powiedzieć, że nie powinniśmy wcale odbierać telefonów, odpisywać na maile czy przygotowywać oferty dla Klientów. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy faktycznie jest to nagły wypadek i muszę to zrobić w tej chwili? Najczęściej przeceniamy pilność zadań. Prawdziwe nagłe wypadki (nasz bliski trafił do szpitala, zalało mieszkanie lub wybuchł w nim pożar, dzwoni Klient, który chce złożyć zamówienie naszego życia) zdarzają się bardzo rzadko. Jeden w tygodniu to już bardzo często. Najczęściej jednak zachowujemy się zupełnie inaczej. Każdą prośbę od Klienta lub Szefa traktujemy jak nagły wypadek. Zastanów się jednak czy coś się stanie, jeśli zajmiesz się powierzonymi przez nich zadaniami jutro? Jeśli tak, zrób to od razu. Jeśli nie – będziesz miał jednodniowy bufor czasowy, dzięki któremu będziesz mógł wszystko sobie dobrze zaplanować. Będziesz mógł zgrupować ze sobą podobne zadania i przeznaczyć na nie pewną jednostkę czasu, np. 25 minut.

KTÓRA Z TYCH DWÓCH OPCJI WYDAJE CI SIĘ SENSOWNIEJSZA?

a) zajmujesz się pracą – dostajesz maila – odpisujesz na niego – wracasz do pracy – dostajesz kolejnego maila – odpisujesz na nie – itd.

b) czekasz jeden dzień (pół dnia) aż nazbiera Ci się odpowiednia ilość maili, po czym hurtowo odpisujesz na wszystkie wiadomości – a potem zajmujesz się swoją pracą?

Mam nadzieję, że nie masz wątpliwości, że drugie podejście będzie znacznie skuteczniejsze. Przeskakiwanie pomiędzy zadaniami mocno wybija z rytmu. Druga z tych opcji pozwala zachować koncentrację.

Wróćmy teraz do problemu braku czasu.

Jeśli ktoś nie potrafi skutecznie poradzić sobie z oporem i w efekcie odkłada sprawy na później, jest ciągle czymś zajęty i reaguje na nagłe wypadki, dodatkowy czas nic mu nie da.

To tak jakby nalać większy strumień wody do durszlaka. Jeśli w naczyniu są dziury, woda i tak z niego wypłynie, bez względu na to, jak duży strumień będzie do niego wpływać. Jeśli nieumiejętnie wykorzystujemy swój czas, większa ilość czasu nie jest najskuteczniejszym rozwiązaniem.

Ludzie odkładający sprawy na później wytworzą tylko większy opór przed zadaniami, których się boją. Osoby zajęte i odpowiadające na nagłe wypadki będą w stanie wykonać więcej trywialnych zadań.

PRAWDZIWĄ ZMIANĘ MOŻNA DOKONAĆ NIE POPRZEZ ZWIĘKSZANIE CZASU, A WŁAŚCIWE KIEROWANIE SWOJĄ UWAGĄ!

Poniżej przedstawię skrótowo kilka recept, jak można to zrobić, a w kolejnych wpisach będę je rozwijał.

1. JAK PORADZIĆ SOBIE Z OPOREM?

a) działaj szybko.

Skoro im dłużej z czymś zwlekamy, tym mniejszy opór się wytwarza – powinniśmy możliwie szybko wziąć się za trudne i wartościowe zadania, po tym jak je wymyślimy lub ktoś je nam powierzy.

b) dziel duże zadania na mniejsze.

Jeśli przeraża Cię wielkość zadania, podziel je na wiele małych zadań. Myśl o poradzeniu sobie z maluchem będzie wywoływała dużo mniejszy opór niż walka z gigantem.

c) wyznaczaj najbliższe działania.

Zapisz jaka jest pierwsza, fizyczna czynność, którą należy wykonać, żeby zrealizować to zadanie – np. zadzwoń do Kasi, wyślij maila do Pana Jacka, otwórz plik w Wordzie. Gdy jasne staje się dla Ciebie, co jako pierwsze powinieneś zrobić, opór maleje.

d) pracuj w blokach czasu.

Powiedz sobie, że zajmiesz się tym zadaniem tylko przez 5 minut. Włącz stoper i zacznij działać. Gdy usłyszysz alarmowy sygnał masz pełne prawo skończyć pracę nad zadaniem i zająć się czymś innym. Jeśli jednak masz ochotę, możesz dalej popracować nad tym zadaniem. Drugie prawo oporu mówi, że opór zmniejsza się w chwili podjęcia działania i podczas jego wykonywania.

Dodatkowa korzyść z nadpoczęcia zadania polega na tym, że nasz umysł ma silną potrzebę ukończenia, choćby jakiegoś, etapu. Jeśli przerwiemy zadanie w połowie, będzie nas ciągnąć, żeby je dokończyć.

e) zwiększaj ból nie zrobienia czegoś.

Czwarte prawo oporu mówi, że po przekroczeniu pewnego poziomu oporu, jesteśmy w stanie wykonać zadanie, tylko w sytuacji jeśli ból nie zrobienia zadania jest wyższy niż wzięcia się za nie. Nawet jeśli bardzo nie chce Ci się płacić czynszu za mieszkanie, to perspektywa wywalenia Cię na bruk jest bardziej bolesna niż płacenie.

Możesz sztucznie zwiększać ból nie wykonania działania. Najprościej jest postawić na szali swoją reputację. Zobowiąż się przed żoną, mężem, szefem lub ważnym klientem, że zrobisz coś do konkretnego dnia. Perspektywa nie dotrzymania słowa i rozczarowania małżonka, szefa czy klienta, a także idących za tym konsekwencji, może być znacznie boleśniejsza niż pochylenie się nad trudnym zadaniem.

2. ODPOWIEDNIA LICZBA ZOBOWIĄZAŃ CZY PROJEKTÓW.

Nawet jeśli umiemy już radzić sobie z oporem, to jeszcze nie wszystko. Żaden system skuteczności osobistej i przezwyciężania oporu Ci nie pomoże, jeśli masz zbyt wiele zobowiązań.

Wyobraź sobie, że potrafisz płynnie żonglować trzema piłkami. Przy czterech piłkach czasem Ci się uda złapać wszystkie, a czasem nie. Zaś przy pięciu i więcej piłkach wszystkie zlatują Ci na ziemię. Zauważ, że to nie jest tak, że dokładając kolejną piłkę, dalej świetnie żonglujesz trzema pierwszymi, a jedyny problem jest z czwartą, piątą czy kolejnymi. Zwiększając liczbę piłek sprawiasz, że nawet żonglowanie tymi trzema, które opanowałeś do perfekcji się sypie.

Podobnie jest z projektami i zobowiązaniami. Jest taka liczba do której świetnie sobie radzimy. Potem jest jeszcze przedział do którego ledwo dajemy radę. A potem jest liczba, przy której zawalamy wszystkie projekty.

Jaka to liczba? Z pewnością każdy człowiek ma swoje wartości przy których radzi sobie świetnie, z problemami i wcale. Ważne jest, by zdawać sobie z tego sprawę i jeśli aktualnie jesteś powyżej tej pierwszej wartości, zmniejszyć liczbę projektów, w które się zaangażowałeś. Jak? O tym w kolejnym wpisie.

To nie czas jest problemem. Czas po prostu jest. To jak wykorzystujemy swoją uwagę może być źródłem Twoich problemów lub ich rozwiązaniem. Naucz się pokonywać opór i mieć odpowiednią liczbę zobowiązań, a starczy Ci uwagi i czasu na wszystko.

A Właśnie Że Masz Wystarczająco Dużo Czasu!
Posted by Andrzej Bernardyn in odwlekanie, 0 comments