nastawienie

Pułapka konsenkwencji

Pułapka konsenkwencji

O co tak naprawdę chodzi w zarządzaniu sobą w czasie? By wyrabiać się z każdym deadline’m, wszędzie być punktualnie i umieć pożreć lunch w mniej niż 5 minut? A może jednak coś innego jest bardziej istotne? 

W tym wpisie rozprawię się z kilkoma popularnymi mitami na ten temat. Szewc bez butów chodzi. Lekarzu ulecz samego siebie. To tylko dwa przykłady zadomowionych w naszej kulturze powiedzeń, które wskazują na to, że ludzie, którzy zawodowo oferują innym konkretną usługę, sami potrzebowaliby z niej skorzystać. W wielu przypadkach brak spójności pomiędzy tym, co dany „specjalista” mówi i robi jest sygnałem ostrzegawczym, pokazującym że kontaktów z tym panem lub panią lepiej unikać. 

Nie wylewajmy jednak dziecka z kąpielą. Tylko 25% dentystów regularnie nitkuje zęby, mimo że niemal każdy z nich zaleca to swoim klientom i są badania naukowe potwierdzające, że to jeden z najlepszych sposobów przeciwdziałania chorobom jamy ustnej. Czy to czyni z nich kiepskich dentystów? 

Ciekaw jestem, z jaką skutecznością większość trenerów koszykówki wykonywałaby rzuty wolne, a trenerów piłki nożnej – karne. Podejrzewam, że z mizerną. Większość młodzików grających w trzeciej lidze, osiągnęłaby lepszy wynik. 
Czy to znaczy, że władze Chicago Bulls powinny oddać kierowanie zespołem pryszczatemu Dave’owi, a włodarze Legii Warszawa powierzyć swoją drużynę Zdzichowi z 3b? Tylko dlatego, że są „lepsi od trenerów”? A może powinniśmy też odebrać prawo wykonywania zawodu łysym fryzjerom i kardiologom z chorobami serca?

Mam nadzieję, że na każde z powyższych pytań odpowiedziałeś: Nie!

Każdy ma prawo do błędu i każdy z tego prawa korzysta. Perfekcjonistyczne standardy, to jedna z najgorszych krzywd, jaką można sobie wyrządzić. W zarządzaniu sobą w czasie nie chodzi bowiem o to, by wszystko robić na czas i idealnie, lecz o to, by umieć robić rzeczy, które naprawdę się liczą. Rozprawmy się w takim razie, z najpopularniejszymi mitami na ten temat:

MIT 1. KTOŚ, KTO JEST DOBRZE ZORGANIZOWANY, ZAWSZE PRZYCHODZI PUNKTUALNIE (NIGDY SIĘ NIE SPÓŹNIA).

FAKT 1. Wszyscy ludzie się spóźniają.

Prawdą jest, że ludzi można podzielić na dwie kategorie:

a) tych, którzy z reguły przychodzą punktualnie
b) tych, którzy z reguły się spóźniają

W dużej mierze jest to kwestia nawyków i umiejętności planowania. Jeśli chciałbyś popracować nad transferem z drużyny b) do a), gorąco polecam strategię SWEET, wymyśloną przez Marka Forstera. Przeczytasz o niej w książce Do it tomorrow lub w jednym z moim kolejnych wpisów. Mnie ona bardzo pomogła. Jednak każdemu człowiekowi czasem zdarzy się spóźnić. Ze względów … nazwijmy to … zadziwiających (zaspał, zapił, zapomniał) albo zupełnie zrozumiałych (ukradziono tory na kolei, pijany kierowca tira wywalił ciężarówkę i zakorkował drogę ; – ).

Nie ma co robić afery z powodu spóźnienia, o ile:

1) ktoś na bieżąco nas informował o rozwoju sytuacji,
2)przeprosił
3) i jest to sytuacja jednorazowa.

Co innego, jeśli ktoś się spóźnia notorycznie, na każde spotkanie z nami. Wtedy należy się poważnie zastanowić czy, skoro nie potrafi wykonać tak prostego zadania, jak przychodzenie na czas, to czy poradzi sobie w bardziej ambitnych, które zamierzaliśmy mu powierzyć.

Regularnie zdarza mi się, że jeśli prowadzę szkolenie z zarządzania sobą w czasie i przyjdę 2 minuty po ustalonej godzinie, to słyszę żarciki typu: Ojojoj! Trener zarządzania czasem i się spóźnia! Nieładnie! To, że byłem na miejscu już godzinę wcześniej, a wezwał mnie na rozmowę szef zespołu lub w ostatniej chwili zmieniona została sala, nie ma dla uczestników znaczenia. Zawsze widzę te same uśmieszki. Dlatego coraz częściej celowo wchodzę na salę po czasie, żeby zainicjować dyskusję dotyczącą realistycznych standardów. Każdy może się spóźnić – nawet jeśli jest trenerem, papieżem czy królową Anglii.

Powiem więcej, łatwo mi wyobrazić sobie sytuację, w której spóźniam się z premedytacją albo odwołuję spotkanie tego samego dnia. Straszne, prawda? Aż nóż w kieszeni się otwiera na myśl o trenerze, który uczy innych zarządzania sobą w czasie, a sam popełnia takie gafy? Przekonajmy się czy na pewno.

Załóżmy, że potrzebuje wyjść z domu za 5 minut, by zdążyć na spotkanie z Klientem. W tym samym czasie dzwoni do mnie przedstawiciel korporacji, z którym negocjowałem duże zlecenie i mówi, że zastanawiają się jeszcze czy powierzyć przeprowadzenie 20 szkoleń mojej firmie czy tej drugiej. Ma do mnie sporo pytań. Czy jako dobrze zorganizowana osoba powinienem powiedzieć: Bardzo mi przykro, ale muszę właśnie wychodzić na spotkanie z Klientem, proszę do mnie zadzwonić za 2 godziny? Czyż zarządzanie sobą w czasie nie polega na trzymaniu się ustaleń i punktualności? Nie! Zarządzanie sobą w czasie to umiejętność wybierania priorytetów – decydowania o tym, co jest w danej chwili najważniejsze. W tym przypadku, powiedziałbym pracownikowi korporacji, że bardzo chętnie odpowiem na wszystkie jego pytania za 2 minuty. Wykonam tylko jeden telefon i będę do jego dyspozycji. A podczas tych 2 minut zadzwoniłbym do Klienta, powiedział jaka jest sytuacja i znalazł sposób by mu wynagrodzić to, że nie przyszedłem na umówione spotkanie (np. darmową sesją coachingową).

Dobrze jest mieć nawyk punktualnego przychodzenia na spotkania czy nawet bycia 10 minut przed czasem. Nie znaczy to jednak, że musimy być niewolnikami konsekwencji.

MIT 2. KTOŚ, KTO JEST DOBRZE ZORGANIZOWANY, ZAWSZE DOTRZYMUJE WSZYSTKICH DEADLINE’ÓW.

FAKT 2. Deadline’y, jak wszystko inne w biznesie, podlegają negocjacjom.

Nikt nie lubi robić interesów z człowiekiem, który się zobowiązuje, że do danego dnia coś będzie gotowe, a tymczasem tego nie robi. Mija ustalony termin i cisza w eterze. Zero wyjaśnień, zero informacji o tym, do kiedy to ostatecznie będzie zrobione. Taka postawa to w biznesie większy obciach niż ubrać skarpetki do sandałów albo powiedzieć: „Ja tak bynajmniej uważam”*.

* bynajmniej oznacza: wcale, zupełnie, ani trochę | przynajmniej oznacza: nie mniej niż lub chociaż, bodaj, choć. Wbrew powszechnemu przekonaniu słowa te nie są synonimami i nie należy używać ich zamiennie ; – )

Jednak zupełnie inaczej zostanie odebrany człowiek, który zawczasu zadzwoni i powie, że zadanie okazało się bardziej skomplikowane niż się początkowo wydawało i czy można przełożyć termin realizacji o tydzień. Są takie sytuacje, kiedy nie będzie to możliwe, ale najczęściej klienci wykazują dobrą wolę, zwłaszcza gdy widzą, że dłuższy niż planowany czas realizacji usługi nie wynika z niedbalstwa, ale z innych czynników, często niezależnych od wykonawcy.

MIT 3. KTOŚ, KTO JEST DOBRZE ZORGANIZOWANY, NIGDY NIE PRZEKRACZA ZAPLANOWANEGO CZASU NA SPOTKANIE, WYSTĄPIENIE LUB SZKOLENIE.

FAKT 3. O czasie (spotkania, wystąpienia, szkolenia) warto otwarcie rozmawiać.

Podczas konferencji zdarzają się sytuacje, które wołają o pomstę do nieba – np. każdy z trzech prelegentów ma zaplanowane 30 minut na swoje wystąpienie, a pierwszy przeciąga swoje wystąpienie do godziny i 15 minut. Jest to ewidentny przykład chamstwa i braku poszanowania kolegów (koleżanek) prelegentów. Takie rzeczy warto piętnować i nie zapraszać więcej ludzi, którzy nie szanują czasu innych.

Czy to z automatu oznacza, że zawsze należy kończyć w wyznaczonym czasie? Niekoniecznie. Gdy prowadzę szkolenie i widzę, że możemy nie zrealizować całego materiału do końca planowanego czasu, gram w otwarte karty. Mówię: Słuchajcie, zaplanowałem jeszcze trzy ćwiczenia z tego zagadnienia, ale jeśli chcemy skończyć o 17 to będziemy mieli czas tylko na dwa. Kto z Was chce zostać do końca, czyli ok. 20 minut dłużej? A kto wolałby skończyć punktualnie? Ok. Proponuje zatem, by chętni zostali dłużej, a kto potrzebuje wyjść, ten będzie miał taką możliwość. Czy to Wam odpowiada?

W ten sposób pokazuje szacunek do uczestników i pozwalam im wybrać, a nie stawiam ich przed faktem dokonanym, jak nieszczęsny gadatliwy mówca z przykładu powyżej. Możesz sobie pomyśleć: Ok, ale czy nie nastąpiło potknięcie przy planowaniu szkolenia, skoro nie starczyło na wszystko czasu? Czasami tak jest, przyznaje się bez bicia. Ale w wielu sytuacjach taka „obsuwa” wynika z czegoś innego – że pozwoliłem grupie dłużej podyskutować na ważny dla nich temat. Czasem możliwość wymiany doświadczeń między uczestnikami jest dla nich cenniejsza, niż to, co trener ma do powiedzenia. Nie ma co ucinać produktywnej dyskusji tylko dla tego, żeby szkoleniowiec mógł się wykazać, że zrealizował wszystkie punkty z programu.

Podobnie jest ze spotkaniami. Założenie, że mówimy na tyle ciekawe rzeczy, że druga strona będzie chciała zostać 30 minut dłużej, to arogancja. Ale kończenie bardzo owocnego spotkania, tylko dlatego, że zaplanowaliśmy je na 45 minut, a każda ze stron może pozwolić sobie na dłuższą rozmowę, nie jest szczególnie sensowne. Należy jednak zawsze pytać, co druga strona myśli o wydłużeniu czasu spotkania czy naszego wystąpienia.

Osoby, które są mistrzami produktywności potrafią dotrzymać obietnicy, deadline’u i przybyć na spotkanie punktualnie. Jednocześnie są elastyczne i jeśli widzą, że warto zmienić wcześniejszy plan i ramy czasowe, nie boją się tego zaproponować – nie dają się złapać w pułapkę konsekwencji. Ty też się nie daj :–)

Pułapka Konsekwencji
Posted by Andrzej Bernardyn in nastawienie, 0 comments
Zagrożenia pozytywnego myślenia i wizualizacji

Zagrożenia pozytywnego myślenia i wizualizacji

Byłoby cudownie, gdybyśmy mogli przy pomocy własnych myśli i emocji wpływać na rzeczywistość. Gdyby dało się poprzez wizualizacje przyciągnąć do siebie zdrowie, miłość i ogólny dobrobyt. Wizja ta jest tak kusząca, że wierzą w nią ludzie na całym świecie, nawet mimo oczywistych faktów, które jej przeczą. Bo osoby, które robią na niej biznes, podsuwają coraz to lepsze racjonalizacje. Prawda jest jednak taka, że jedyne prawo przyciągania, które faktycznie istnieje, to grawitacja.

Moim ulubionym filmem jest Braveheart. Widziałem go kilkanaście razy. Jednak filmem, który obejrzałem znacznie częściej jest … The Secret. Oglądałem go ponad 30 razy. Co mnie skłoniło, do tak szalonego działania?

Ładnych kilka lat temu wpadłem na pomysł, by każdy dzień zaczynać od naładowania się pozytywną energią. Wsiadałem na rower stacjonarny, włączałem Sekret i zanurzałem się w pozytywnym przekazie. Wzmacniałem swoje przekonanie, że jestem kowalem swojego losu i jeśli tylko nauczę się odpowiednio ukierunkowywać swoje myśli i emocje, to cały świat będzie stał przede mną otworem.

Jak na porządnego ucznia przystało, stworzyłem w swoim pokoju Tablice Wizji. Na wielkiej tablicy korkowej (1 m x 2 m) zaplanowałem swoje idealne życie i wszystkie elementy, które chciałem do niego przyciągnąć. Miałem rozpisane życie na 10 lat do przodu, łącznie z tym, że określiłem, w którym roku się ożenię (nie mając dziewczyny), kiedy urodzą się moje dzieci i jak będą miały na imię.

Sam proces planowania był dla mnie bardzo ekscytujący, a wizualizowanie własnych sukcesów napełniało mnie radością. Fakt, że wszystko miałem rozpisane, dawał poczucie kontroli nam moim życiem.

I CO SIĘ STAŁO Z TĄ SIELANKĄ? ZOSTAŁA ROZDEPTANA, GDY W MOJE PLANY Z BUCIORAMI WESZŁO PRAWDZIWE ŻYCIE.

Wszechświat nie pofatygował się, żeby mnie obronić przed brutalną rzeczywistością, która ani myślała wpasować się w zaplanowaną przeze mnie przyszłość. Raz za razem ogarniało mnie zwątpienie i rozczarowanie. Była to bolesna nauczka, ale bardzo przydatna.

Oczywiście, to że mi coś nie wyszło nie jest żadnym dowodem na nieskuteczność danej techniki czy idei. Swój przykład przytaczam tylko po to, aby pokazać, że dobrze rozumiem, na czym sekretowe myślenie polega, bo mnie samemu kiedyś było bliskie. Wpisywało się w moje pozytywne usposobienie i optymizm.

O tym, że jedynym prawem przyciągania, które działa jest grawitacja, mówi nam nauka. Nie ma żadnych naukowych dowodów, które potwierdzało istnienie ‚prawa’ przyciągania. Wbrew powszechnemu, choć błędnemu, założeniu, nie robi tego fizyka kwantowa. Fizycy, który wypowiadają się w takich filmach jak ‚What the Bleep do we know’ czy ‚The Secret’ mówią o swoich prywatnych przekonaniach, które niewiele mają wspólnego ze współczesną wiedzą naukową.

Wizualizacja sukcesów, czyli wyobrażanie siebie wykonującego perfekcyjne określone działania i osiągającego znakomite rezultaty jest bardzo atrakcyjna emocjonalnie. Jeśli posiadasz plastyczną wyobraźnię, możesz poczuć się wspaniale i mieć wrażenie, że już ten sukces osiągnąłeś. Albo, że jesteś na niego skazany. Teraz wystarczy tylko zaczekać, aż on się wydarzy.

Pamiętam, jak będąc studentem polonistyki wypożyczałem po 10 książek na raz. Potrzebowałem przeczytać je na kolokwium z historii literatury. Gdy wychodziłem z biblioteki ze świeżo upolowanymi książkami, miałem nieodparte poczucie ulgi i kontroli nad sytuacją. Czułem jakbym miał już 90% pracy za sobą. No bo przecież mam już książki, teraz wystarczy je tylko przeczytać. Bardzo rzadko nawiedzała mnie refleksja, że wypożyczenie książek zajęło mi 30 minut, a przede mną zostało 3 000 minut (50 godzin) czytania. Że wykonałem dopiero 1% zadania i jeśli szybko się nie wezmę do roboty, to najpewniej nie zdążę przeczytać wszystkiego do kolokwium.

Wizualizacja często daje nam bardzo podobne i całkowicie błędne przeświadczenie o tym, że większość pracy już za nami. Ma to bardzo negatywne konsekwencje. Pozytywne myślenie i wizualizacja sukcesów nie tylko nie pomagają, ale często wręcz szkodzą. Gabriele Oettingen przeprowadziła na ten temat liczne badania. Pokazały one jednoznacznie, że fantazjowanie o sukcesach przyczynia się do osiągnięcia GORSZEGO wyniku.

Ludzie poddający się diecie i fantazjujący o sukcesie, na koniec badania ważyli więcej niż przed rozpoczęciem kuracji odchudzającej.

Studenci wizualizujący sobie, że dostaną same piątki na egzaminach, otrzymywali gorsze oceny od swoich kolegów, którzy nie oddawali się tego typu fantazjom.

Ludzie, którzy wyobrażali siebie dostających wymarzone prace albo nawiązanie relacji z idealnym partnerem, osiągali w tych polach gorsze wyniki niż ludzie, którzy tego nie robili.

Jeśli ten temat Cię szczególnie interesuje – przeczytaj opisy badań, które to potwierdzają:

1) G. Oettingen, T.A. Wadden. Expectation, Fantasy and Weight Loss: Is The Impact of Positive Thinking Always Positive? Cognitive Therapy and Research 1991, t. 15, s. 167-175.

2) G. Oettingnen, D. Mayer. The Motivating Function of Thinking About the Future: Expectations Versus Fantasies. Journal of Personality and Social Psychology 2002, t. 83, s. 1198-1212.

3) L.B. Pham, S.E. Taylor. From Thought to Action: Effects of Process-Versus Outcome-Based Mental Stimulations on Performance. Personality and Social Psychology Bulletin 1999, t. 25, s. 250-260

JAK TO MOŻLIWE? CZEMU WIZUALIZACJA POWODUJE GORSZE WYNIKI?

To bardzo proste. Fantazjowanie o sukcesie nas rozleniwia. Upajamy się wizją szczęścia, zamiast wykonywać faktyczne działania. Dajemy się zwieść, że większość pracy już za nami, a teraz wystarczy mimochodem zrobić kilka rzeczy, a reszta sama się ułoży. Rozpoczęcie działania często jest trudne. Aby to zrobić potrzebujemy średniej lub wysokiej motywacji. Fantazjowanie o sukcesie wygasza tę motywację. Przez to mniej się staramy, a w efekcie uzyskujemy gorsze rezultaty.

Czy to znaczy, że w ogóle nie powinniśmy myśleć pozytywnie i myśleć o sukcesie? Oczywiście, że nie. Tytuł mojego wpisu celowo brzmi prowokacyjnie, a przez to trochę odbiega od rzeczywistości. Pozytywne myślenie i wizualizacja mają też swoje pozytywne strony. Pozwalają nam uwierzyć w siebie, budują pozytywne oczekiwania (uda mi się!), które są niezbędne do tego, by rozpocząć działanie, a potem w nim wytrwać. Nie powinniśmy jednak poprzestawać na fantazjowaniu o sukcesie.

Jedną z najskuteczniejszych technik, która łączy dobre elementy wizualizacji i pozytywnego myślenia jest dwójmyślenie (ang. mental contrasting). Znów, jeśli lubisz czytać badania naukowe, odsyłam Cię do źródeł:

1) Oettingen, G., Marquardt, M. K., & Gollwitzer, P. M. Mental contrasting turns positive feedback on creative potential into successful performance. Journal of Experimental Social Psychology, 48, 990-996.

2) Gabriele Oettingen .Self-regulation of goal setting and goal disengagement.

3) Gabriele Oettingen, Peter M. Gollwitzer – Strategies of setting and implementing goals – mental contrasting and implementation intention.

NA CZYM POLEGA TECHNIKA DWÓJMYŚLENIA?

Jak sama nazwa wskazuje, myślimy o swoim celu na dwa różne sposoby. Najpierw koncentrujemy się na korzyściach, które odniesiemy, dzięki realizacji celu. Następnie myślimy o przeszkodach, które mogą się pojawić na drodze do osiągnięcia celu, a także, jak możemy sobie z nimi poradzić, gdy je napotkamy.

Dwójmyślenie działa najskuteczniej, gdy połączymy je ze spustem działania (ang. implementation intention – inne polskie tłumaczenia to intencja implementacji czy intencja wdrożenia).

DOKŁADNA INSTRUKCJA BRZMI NASTĘPUJĄCO:


Krok 1:
 Określ swój cel, jako konkretny rezultat (np. schudnę 8 kg w ciągu 4 miesięcy).

Krok 2: Wymyśl i zapisz dwie główne korzyści, które osiągniesz, realizując ten cel (np. będę mieć więcej energii na co dzień, będę bardziej zadowolona ze swojego wyglądu).

Krok 3: Wymyśl i zapisz dwie główne przeszkody, które mogą Ci uniemożliwić osiągnięcie celu (np. nie będzie mi się chciało ćwiczyć, nie będę potrafiła się oprzeć pokusie zjedzenia słodyczy)

Krok 4: Do każdej przeszkody zaprojektuj działania naprawiające wraz z wyzwalaczem

Krok 5: Wizualizuj pierwszą korzyść i to w jaki sposób wpłynie na Twoje życie (np. dzięki temu, że schudnę 8 kg będę się lepiej czuła, będę miała więcej energii do pracy i do robienia rzeczy, które uwielbiam).

(uwaga! wyobraź, jak osiągnięcie celu pozytywnie wpłynie na Twoje życie, ale nie sam moment osiągania celu! Bo to, jak wiemy, może wygaszać motywacje.)

Krok 6: Wyobraź sobie jedną z przeszkód, która może zablokować Ci osiągnięcie celu (np. przez to, że nie będzie mi się chciało ćwiczyć, wcale nie będę tracić na wadze).

Krok 7: Wyobraź sobie siebie, jak wykonujesz działanie naprawiające, po dostrzeżeniu tej przeszkody (np. PO TYM JAK pomyślę sobie Nie chce mi się ćwiczyć, OD RAZU przypomnę sobie wszystkie korzyści, które osiągnę dzięki ćwiczeniom).

Krok 8: Wizualizuj drugą korzyść i to w jaki sposób wpłynie na Twoje życie (np. dzięki temu, że schudnę 8 kg będę wyglądała atrakcyjniej – zyskam na pewności siebie, łatwiej mi będzie poznać interesującego mnie mężczyznę).

Krok 9: Wyobraź sobie drugą z przeszkód, która może zablokować Ci osiągnięcie celu (np. przez to, że będę się objadać słodyczami i tak nie uda mi się schudnąć).

Krok 10: Wyobraź sobie siebie, jak wykonujesz działanie naprawiające, po dostrzeżeniu tej przeszkody (np. PO TYM JAK zachce mi się zjeść coś słodkiego, OD RAZU sięgnę po zdrową przekąskę).

Samo pozytywne myślenie i wizualizacja sukcesów wyrządzi Ci więcej szkód niż da pożytku. Wystarczy jednak, że posłużysz się techniką dwójmyślenia wraz ze spustami działania, a wykonując 10 prostych kroków znacznie skuteczniej przybliżysz się do osiągnięcia ważnych dla Ciebie celów. Czego Ci serdecznie życzę.

Pozytywne Myślenie Nie Działa, A Wizualizacja Szkodzi!
Posted by Andrzej Bernardyn in nastawienie, 0 comments