mniej

Nie możesz wszystkiego

Nie możesz wszystkiego

„Jesteś kowalem swojego losu”, „the sky is the limit”, „możesz wszystko, jeśli tylko w to uwierzysz”. To przesłanie większości mów motywacyjnych i co najmniej połowy poradników z rozwoju osobistego. Hasła te brzmią wspaniale i wydają się optymistyczne, tymczasem dla większości ludzi częściej są źródłem nieszczęść niż wyzwolenia. Jak to możliwe?

FIZYCZNE OGRANICZENIA

Wbrew temu, co mówi wielu guru motywacyjnych, wcale nie jest tak, że „jedyne ograniczenia to te, które sam sobie narzucasz”. Boleśnie przekonało się o tym niejedno dziecko, robiąc pelerynę supermena z pościeli i wyskakując z okna z pierwszego piętra. Ograniczenia istnieją i nie ważne jak silnie w coś wierzysz – grawitacji nie oszukasz. Granice tego, co możesz osiągnąć, bynajmniej nie kończą się na umiejętnościach superbohaterów. Choćbym pragnął tego jak gimnazjalistka Justina Biebera i pracował wytrwalej niż największy „tyracz w korpo”, to mając 30-tkę na karku i bardzo przeciętne umiejętności sportowe, nigdy nie będę grał w piłkę nożną tak dobrze jak Robert Lewandowski ani w tenisa jak Jerzy Janowicz. Choćbym zjadł i tysiąc ‘stejków’ i wypił beczkę shake’ów proteinowych nie będę wyglądał jak Hardkorowy Koksu. Nie tylko teraz, za miesiąc czy za rok. Nigdy w życiu mi się to nie uda.

INTELEKTUALNE OGRANICZENIA

Nasze ograniczenia nie są związane tylko z ciałem. Nigdy nie staniemy się kolejnym Albertem Einsteinem, choćbyśmy rozwiązali wszystkie krzyżówki panoramiczne i to bez ‘ścieśniania’. Inteligencji poznawczej nie da się po prostu wytrenować.

BIZNESOWE OGRANICZENIA

Być może słyszałeś kiedyś, że od bycia milionerem dzieli Cię tylko jeden dobry pomysł. Wystarczy, że na niego wpadniesz, a zarobisz miliardy. Smutna rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Sam pomysł nie pozwoli Ci zostać nowym Billem Gatesem czy Stevem Jobsem, nawet jeśli dodatkowo jesteś posiadaczem garażu. To w końcu najlepsze miejsce do rozkręcania nowych biznesów ;–).

Sam pomysł często nie jest wiele warty, jeśli nie masz odpowiednich zasobów, by stworzyć produkt, poinformować ludzi o jego istnieniu i skutecznie zachęcić ich do kupna. Badanie przeprowadzone w 2015 roku przez Banfi Group pokazało, że tylko 6 procent polskich firm, założonych w ciągu ostatnich 10 lat przetrwało do dziś. A ile z nich uczyniło ich właścicieli miliarderami, jak twórców Microsoft czy Apple? Według mojej wiedzy – żadna.

Szansa na to, byś stał się miliarderem istnieje, podobnie jak masz szansę na wygraną w lotto. Jedną na 14 milionów. Co prawda masz 20-krotnie większą szansę (1 / 775 000) na to, że trafi Cię piorun, ale kto by się tym przejmował? Przecież te złe rzeczy mogą się przydarzyć tylko innym, ale wygrana w loterii na pewno jest w Twoimzasięgu. To że istnieje na coś szansa, nie jest jeszcze wystarczającym argumentem za tym, by to zrobić. Mam ‘szansę’ żeby zostać Miss Polski – jeśli zmienię płeć, zrobię 50 operacji plastycznych, nauczę się chodzić na szpilkach i przekupię sędziów. Jednak nie jest to najlepszy sposób na wykorzystanie moich talentów i zasobów.

„MOŻESZ WSZYSTKO” = KUPISZ WIĘCEJ

Niestety, naiwne myślenie unieszczęśliwia wielu ludzi. Zamiast wyznaczyć cel na miarę swoich aktualnych możliwości i podnosić poprzeczkę wraz z kolejnymi sukcesami, chcemy za dużo i za szybko. Jak myślisz, czemu tyle osób dookoła przekonuje Cię, że „możesz wszystko”? Bo mają dobre serca i w Ciebie wierzą (mimo, że nawet nie wiedzą o Twoim istnieniu? Czy może dlatego, że chcą na Tobie zarobić?

Firmy wmawiają nam, że możemy (czy wręcz musimy) być doskonali, tylko po to, by wyciągnąć od nas jak najwięcej pieniędzy.

„Bez dwumetrowego penisa, którym można wyważać bramy zamku, nigdy nie będziesz świetnym kochankiem. Kup więc nasz zestaw do rozciągania”.

„Bez powtarzania tego zestawu afirmacji zawsze będziesz myślał ‘jak biedny człowiek’. Kup afirmację w wersji audio”.

Ok. Może moje przykłady były trochę przesadzone. Ale miejmy świadomość, że wszystkie te zalecenia guru nie służą pomnażaniu naszego dobrobytu tylko ICH majątku. Nam szkodzą. I to nie tylko dlatego, że marnujemy cenne zasoby finansowe i jeszcze bardziej wartościowe godziny naszego życia. Gdy mimo stosowania się do tych złotych rad nie udaje nam się osiągnąć tego, co nam obiecano, kogo obwiniamy? Siebie. „Nie starałem się wystarczająco mocno”. Albo „jestem za głupi, za brzydka, za mało wierzę. Ale pójdę jeszcze na kolejne, droższe szkolenie i wszystko się zmieni”.

To wyjątkowo perfidny trick – wiele obiecywać, a gdy ludzie nie mają rezultatów, na które liczyli, wmówić im, że to ich wina!

ZNAJOMOŚĆ OGRANICZEŃ POMAGA

Sam jestem niepoprawnym optymistą. Wydaje mi się, że wszystko się uda. Nawet gdy pracuję jednocześnie nad 5 projektami i już brakuje mi na nie zasobów, to jak na horyzoncie pojawi się szósty obiecujący pomysł, moja instynktowna reakcja to: „Zróbmy to! Już teraz! Jakoś damy radę”. Wiedząc o tej tendencji, udało mi się znaleźć Żonę :–) mentorów i partnerów biznesowych, którzy mają nieco bardziej rozsądne podejście. Powstrzymują mnie przed angażowaniem się w kolejny projekt, gdy poprzednie nie są ukończone.

Wyobraź sobie, że wykonujesz trening siłowy sam w domu. Konkretnie leżysz na ławeczce i wyciskasz sztangę. Jeśli nie znasz swoich ograniczeń, trening najprawdopodobniej będzie albo bezwartościowy albo skończy się tragicznie. Jeśli dasz na sztangę zbyt mały ciężar – podniesiesz ją bez wysiłku i w efekcie Twoje mięśnie się nie wzmocnią. Jeśli jednak nałożysz za dużo kilogramów, to np. podczas końcówki drugiej serii możesz nie dać rady podnieść sztangi – nie tylko nad głowę. Ale nawet tak, żeby ją odłożyć. Sztanga z każdą chwilą zacznie Cię mocniej przygniatać. Wtedy wystarczająco boleśnie przekonasz się, że jednak nie możesz wszystkiego. I nawet wysłuchanie wszystkich audiobooków Tony’ego Robbinsa Ci w tym nie pomoże!

Na Pewno Nie Mozesz Wszystkiego - Andrzej Bernardyn

ZŁOTY ŚRODEK

Nie, nie możemy wszystkiego. Wielu rzeczy nie możemy teraz, a duża część z nich będzie poza naszym zasięgiem do końca naszego życia. O sukcesie często decyduje los, przypadek, szczęście. Wiele z naszych zwycięstw nie jest (do końca) naszą zasługą i wiele naszych porażek nie jest naszą winą. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy rozłożyć ręce i bezczynnie czekać na zasiłek z MOPSu.

Nadal dużo pozostaje w naszej mocy. Warto nie poprzestawać na przeciętności. Dążyć do bycia lepszym człowiekiem, każdego dnia. Jednocześnie stawiając sobie ambitne, ale realne cele. Bo tylko takie w dłuższej perspektywie będą dla nas motywujące. Zbyt ambitne cele rozczarowują i zniechęcają do działania. Za mało ambitne cele sprawiają, że w ogóle nie startujemy. Tak jak w przykładzie ze sztangą, warto znać swoje ograniczenia. A jeśli jeszcze ich nie poznałeś / łaś, dokładaj stopniowo kolejne ciężarki. Małymi partiami. Aż dojdziesz do swojego aktualnego progu wydolności.

PRZESŁANIE

Nasze życie faktycznie może być lepsze. Jednak nie dzięki cudownym wynalazkom, sekretnym zaklęciom czy spotkaniom z guru – lecz dzięki temu, że znasz swoje ograniczenia i każdego dnia wykonujesz realną pracę, by stać się lepszym człowiekiem.

Jim Rohn powiedział:

Zazwyczaj przeceniamy to, co możemy zrobić w ciągu roku, a nie doceniamy tego, co możemy osiągnąć w ciągu 10 lat!

Daj sobie czas. Nie musisz w ciągu 12 najbliższych miesięcy znaleźć żony / męża, począć dziecka, schudnąć 10 kg i awansować w pracy. Masz na to znacznie więcej czasu. Lecz żeby to się realnie wydarzyło – zacznij już dzisiaj. Gdy skończysz czytać ten artykuł, zrób jedną dobrą rzecz. Wyślij bliskiej osobie miłego smsa. Zjedz jabłko. Wyjdź na spacer. Obejrzyj wartościowe video. Działaj. Małymi krokami możesz wdrapać się na niejeden szczyt.

A Właśnie, Że Nie Możesz Wszystkiego!
Posted by Andrzej Bernardyn in mniej, 0 comments
Siła ograniczeń

Siła ograniczeń

Większość ludzi Zachodu bardzo ceni sobie wolność i samodzielny wybór. Uważamy, że im więcej mamy możliwości, tym łatwiej wybierzemy tę właściwą. Często jest jednak dokładnie odwrotnie. Pisze o tym Barry Schwartz w książce Paradoks wyboru. Duża liczba opcji częściej wywołuje w nas paraliż decyzyjny niż nam ułatwia podjęcie dobrej decyzji. 

W tym wpisie pokażę, jak stawiając sobie sensowne ograniczenia, zwiększysz swoją efektywność. Ograniczenia pobudzają kreatywność Bardzo łatwo to zauważyć, jeśli da się grupie zadanie do rozwiązania i zabroni się wykorzystania najprostszych metod. Na szkoleniu z komunikacji często wykorzystuję ćwiczenie, w którym proszę uczestników, by wykonali różnego rodzaju polecenia: 
a) ustawcie się od osoby najmłodszej do najstarszej 
b) ustawcie się od osoby z największym rozmiarem buta do tej z najmniejszym 
c) pogrupujcie się według koloru posiadanych oczu 
d) pogrupujcie się według ulubionego rodzaju muzyki / sportu / literatury. 

Te zadania byłyby banalne i wiele by uczestników nie nauczyły, gdyby nie ograniczenie, które daję grupie. Nie możecie ze sobą rozmawiać. Kiedy komunikacja werbalna jest niemożliwa, ludzie zaczynają kombinować i odkrywają inne, bardziej kreatywne sposoby komunikacji. Używają palców, gestów, ruchów ciała i inspirują się otoczeniem. Zauważają nieoczywiste zależności, wysilają umysły do generowania nietypowych rozwiązań. Gdyby nie mieli ograniczenia, najczęściej poszliby po najmniejszej linii oporu. 

Ograniczenia ułatwiają podejmowanie decyzji Kto z Was pamięta lekcje polskiego, na których trzeba było napisać wypracowanie na dowolny temat? Ja najczęściej zużywałem połowę dostępnego czasu na wybranie, o czym będę pisał. Tyle różnych tematów mnie pociągało, widziałem tak dużo możliwości, że trudno mi było się zdecydować. Potwierdzają to badania naukowe. Klienci supermarketu, którzy za darmo degustowali 3 rodzaje pysznych dżemów, łatwo decydowali się na zakup całego słoika. Jeśli jednak dostępnych rodzajów było 13, prawie nikt ich nie kupował. Dlaczego? Bo dużo trudniej było wybrać, który będzie najlepszy. 

Jak zauważa Mark Forster, światowy autorytet w dziedzinie zarządzania czasem, do efektywności potrzebujemy nie tylko uporządkowania, ale także kreatywności.

efektywność = kreatywność x zorganizowanie

Jeśli jesteś bardzo twórczy, ale Twoje zorganizowanie jest na zerowym poziomie – możesz mieć genialne pomysły, lecz nigdy nie wcielisz ich w życie. Jeśli jesteś świetnie zorganizowany, ale brakuje Ci kreatywności i perspektywy, możesz cały dzień robić rzeczy, które nie mają większego znaczenia.

Jak więc można jednocześnie zwiększyć własną kreatywność i zorganizowanie? Jednym z najlepszych sposobów, jakie znam, są właśnie sensowne ograniczenia. Co rozumiem przez sensowne? Takie, które:

(a) zabierają Ci możliwość skorzystania z najbardziej typowego, schematycznego rozwiązania, a w efekcie inspirują Cię do wymyślenia czegoś nowego i wartościowego.

(b) pomagają Ci uniknąć niekorzystnych zachowań lub zmuszają Cię do robienia tego, co warto.


Oto sensowne ograniczenia, które moim zdaniem warto stosować:


1. POJEDYNCZE ZAKAZY

Czasem trzymanie się jednej prostej reguły potrafi zmienić bardzo dużo.

1. Nie pij alkoholu podczas dnia pracy.
Dla osób pracujących na etacie, takie ograniczenie może wydać się żartem – choć nie wykluczam, że efektywność niektórych osób bardzo by wzrosła, gdyby trzymali się tego punktu. Ta zasada nabiera jednak dodatkowego sensu, kiedy pracuje się samodzielnie (bez interakcji z innymi ludźmi), a tym bardziej z domu.

Jedno piwko czy kieliszek wina w takiej sytuacji wygląda zupełnie niewinnie. Jednak często sprawia, że zaczynamy myśleć o innych rzeczach, łatwiej się rozpraszamy, dlatego takie ograniczenie może być bardzo przydatne.


2. Nie sprawdzaj skrzynki e-mailowej do 12:00.

Zaczęcie dnia od sprawdzenia, jakie maile otrzymaliśmy, jest jednym z najgorszych możliwych. Dlaczego? Bo zamiast świadomie kształtować swój dzień, zgodnie z ustalonymi priorytetami, już od początku zaczynamy działać reaktywnie – robić coś dla innych ludzi.

Nawet jeśli nie przystąpisz od razu do odpisywania na maile, to jeśli dowiesz się, że 5 różnych osób, coś od Ciebie chce, zaczniesz myśleć o tym, kiedy się z tymi zadaniami uporasz. Osłabi to Twoją koncentrację i w efekcie Twoja efektywność mocno spadnie.


3. Nie pracuj z domu.

Zabronienie sobie pracy z domu (gdy tylko nie jest to konieczne ze względu na obowiązki domowo-rodzinne), było jedną z najlepszych decyzji, które podjąłem. Zamiast co chwilę walczyć z pokusami czyhającymi na mnie w moim mieszkaniu (gry, seriale, książki, miękkie łóżko, piękna Żona…) przeniosłem się z pracą do kolegi, który również prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą.

Dzięki temu żaden z nas się nie obija, nie ogląda sobie filmików na youtubie, bo głupio przy koledze, będąc w pracy się tak zachowywać.

Czasem jedno ograniczenie w zupełności Ci wystarczy. Zdarza się jednak, że potrzebujesz ich więcej lub że zamiast ograniczenia generalnego, potrzebujesz limitów na jeden dzień. Wtedy z pomocą przychodzą:


2. LISTY NOT-TO-DO

Wszyscy znamy listy TO-DO, na których zapisujemy rzeczy, które w najbliższej przyszłości trzeba zrobić. Bardzo ciekawą koncepcją, zaczerpniętą z książki Do It tomorrow – Marka Forstera, jest zapisanie czego robić na pewno NIE BĘDZIEMY:

Jutro nie będę:

1. odbierał telefonów do godziny 12:00
2. pracował podczas lunchu (i innych posiłków)
3. pracował dłużej niż do 18:00
4. pracował nad czymś innym niż Projekt X
5. otwierał swojej skrzynki pocztowej / odpisywał na maile

Dzięki określeniu wszystkich rzeczy, których nie będziemy robić, dużo łatwiej będzie nam się skoncentrować na tym, co najważniejsze. Z większą skutecznością oprzemy się pokusie rozproszenia czy wykonywania zadań, które pojawiają się spontanicznie.


3. ZAMKNIĘTE LISTY ZADAŃ

Kolejna koncepcja, którą zaczerpnąłem z książki Do It Tomorrow – Marka Forstera. Standardowe listy zadań, które znamy, są otwarte. Co to oznacza?

a) w każdym momencie można do nich dopisać kolejne zadania
b) mają tendencje do rośnięcia (wydłużania się)
c) kolejność wykonania zadań jest istotna
d) oznaczenie wszystkich zadań z listy jako wykonanych jest niemożliwe lub bardzo trudne (ze względu na to, że ciągle dopisujemy kolejne)
e) są demotywujące (przypominają pracę Syzyfa)

Czym są zamknięte listy zadań? To takie listy, na których w pewnym momencie rysujesz na dole poziomą kreskę. Koniec. Więcej nie przyjmuję. Przynajmniej do momentu, aż uporam się z tymi zadaniami. W związku z tym, zamknięte listy charakteryzują się tym, że:

a) nie można do nich dodawać kolejnych zadań
b) mają tendencje do zmniejszania się (kurczenia się)
c) kolejność wykonania zadań nie jest istotna (bo i tak w krótkim czasie, np. jednego dnia, wszystkie zadania zostaną wykonane)
d) oznaczenie wszystkich zadań z listy jako wykonanych jest możliwe (i to bez szczególnego wysiłku)
e) są motywujące (bo łatwo widać na nich postęp, zbliżanie się do końca)



4. PRACA NIE DŁUŻSZA NIŻ 25 LUB 50 MINUT POD RZĄD

Praca z przerwami przeważnie jest dużo efektywniejsza niż ciągła praca. Dlaczego? Bo:

a) nasz umysł najczęściej nie potrafi utrzymać koncentracji więcej niż 30-45 minut. A gdy spada koncentracja, spada też efektywność

b) przerwy dają nam niezwykle cenną perspektywę. W ich trakcie możemy zaobserwować, że coś, co do tej pory robiliśmy, było bezsensowne. Lepiej jest stracić 25 lub 50 minut niż pół dnia, a bywa tak, że będąc zanurzeni w pracy nie potrafimy właściwie ocenić jej pożyteczności. Więcej na ten temat znajdziesz we wpisie o Technice Pomodoro.


5. ZDEFINIOWANY CZAS NA WYKONANIE ZADANIA

Gdy dasz sobie konkretny czas na wykonanie zadania – najlepiej taki, który będzie wymagał szybkiego tempa, najczęściej zajmie Ci ono znacznie mniej czasu niż gdybyś po prostu przystąpił do jego wykonania, bez nawet przybliżonego pojęcia, ile będzie trwało. Ograniczony czas motywuje Cię do szybkiej pracy, bez opóźnionego startu, bez rozproszeń i robienia innych (pilnych) zadań w trakcie. Dowiesz się więcej na ten temat, czytając wpis o Prawie Parkinsona.

Wbrew intuicji ograniczenia stymulują kreatywność i uporządkowanie, a w efekcie także produktywność. Naucz się stawiać sobie mądre ograniczenia, które zabiorą Ci możliwość pójścia po linii najmniejszego oporu oraz powstrzymają Cię przed niekorzystnymi zachowaniami. Pozwoli Ci to osiągnąć dużo lepsze efekty niż dotychczas!

Siła Ograniczeń
Posted by Andrzej Bernardyn in mniej, 0 comments